Modele o świetnym wykonaniu

Zamiłowanie do modelarstwa z pewnością odziedziczyłem po ojcu. Odkąd pamiętam, uwielbiał on swoje kolejki, które rozbudowywał stale, dodając coraz to nowe modele i elementy do swojej kolekcji. Makieta, jaką trzymał na strychu była tak dokładnie wykonana, iż mogłaby z powodzeniem być główną atrakcją na pokazy modelarskie, szczególnie iż była robiona starymi metodami, których mało modelarzy w dzisiejszych czasach używa.

Nowoczesne modele kolejowe

wagony piko h0Ojcowa makieta nie była jednak zbiorem przypadkowych modeli, wybranych dla wyglądu, a swoistą prezentacją sieci kolejowej, w której ojciec kiedyś pracował. Była to więc spójnie wyglądająca i świetnie wykonana makieta z modelami idealnie do siebie dopasowanymi i dobranymi. Z czasem zacząłem podbierać ojcową pasję i samemu zacząłem kompletować własną kolejkę. Oczywiście, początki były skromne, a kolejka służyła głównie do zabawy, choć z czasem i moja kolekcja rozrosła się do pokaźnych rozmiarów. Wspólnie z ojcem rozbudowywaliśmy moją kolejkę i tworzyliśmy nowe elementy do niej, choć z czasem ojciec uznał swoją kolekcję za zakończoną, i choć pomagał mi w rozbudowie mojej, sam nie powiększał swojego zestawu. Postanowiłem więc odwzajemnić tacie pomoc i samemu sprawić mu coś, co powiększy i urozmaici jego i tak pokaźną już kolekcję. Sklep w którym zwykle kupowaliśmy modele miał na stanie świetnie wykonane wagony piko h0, wzorowane na bardziej współczesnych maszynach niż tata miał w swojej kolekcji, więc idealnie nadawały się do jej unowocześnienia. Na dodatek, były tam również rzadko spotykane egzemplarze w kolorach właśnie tej sieci kolejowej, którą ojciec odwzorowywał. Było tam więc wszystko do unowocześnienia starej makiety tak, by odwzorowywała jak najlepiej współcześnie używany tabor. Tata oczywiście bardzo cieszył się z takiego prezentu, i bez wahania zabrał się za unowocześnianie swojej makiety, dokładnie oceniając jakość i wykonanie nowych modeli. Na szczęście, były one wystarczające jak dla tak doświadczonego modelarza, co cieszyło mnie ogromnie.

Powiększenie makiety tak, by mogła pomieścić nowe elementy zajęło trochę czasu, ale był to czas spędzony z ojcem na wspólnej pasji, więc zaliczyłem to do czasu bardzo dobrze spędzonego. Efekt końcowy cieszył oczy. Nowe wagony prezentowały się okazale na tle starych, a całość miała swoisty urok, wyglądając prawie jak eksponat muzeum kolejowego, prezentujący różne rodzaje taboru na przestrzeni lat. Najważniejsze jednak było zadowolenie taty, który mógł nadal swoją pasję rozwijać, mimo upływu lat.