Rower górski dla dziewczynki

Od kiedy dowiedziałem się, że zostanę tatą nie mogłem się doczekać momentu, aż w końcu wezmę na ręce swoje dzieciątko. Nie było dla mnie istotne to, jakiej będzie płci chociaż przyznaję, że dużo prościej było mi wyobrazić sobie wychowywanie syna, niż córki. Okazało się jednak, że będziemy mieli dziewczynkę i ani przez chwilę nie miałem wątpliwości, że będzie to najwspanialsza córka, jaką mógłbym sobie wymarzyć. Z upływem lat zdałem też sobie sprawę, że dziewczynki mogą mieć podobne pasje, co chłopcy.

Wybór roweru górskiego dla dziewczynki

rowery górskie damskie rometMoja córka od najmłodszych lata była bardzo żywym dzieckiem. Już jako dwulatka uwielbiała biegać i próbowała już pierwszych sportów i aktywności fizycznych, dużo czasu spędzając na placu zabaw i ganiając się z innymi dzieciakami. Pewnego dnia nadszedł też ten ważny i oczekiwany przez każdego ojca dzień, czyli zakup pierwszego pełnoprawnego roweru dla swojego dziecka. W moim przypadku wątpliwości były tylko takie, że nie bardzo orientowałem się w ofercie rowerów dla dziewczynek. Pojechałem więc do sprawdzonego sklepu, który polecił mi jeden z kolegów z pracy. Na miejscu sprzedawca polecił mi rowery górskie damskie Romet, które tylko nieznacznie różniły się od tych przeznaczonych dla chłopców, a jednocześnie spełniały wszystkie kryteria, jakie tylko sobie założyłem. A nawet więcej. Nie spodziewałem się, że rowery dla tak młodych dzieci są obecnie robione w tak wysokiej jakości. Byłem naprawdę zaskoczony ilością przerzutek, jakością hamulców i efektywnością amortyzatorów zastosowanych w wybranym przeze mnie modelu, zachwalanym zresztą przez sprzedawcę. Za moich czasów nie mogłem nawet marzyć o rowerze choćby zbliżonym do tego, jaki właśnie pakowałem do bagażnika swojego samochodu. Miał być to prezent urodzinowy dla mojej córeczki, dlatego zaopatrzyłem się też w wielką różową kokardę, którą żona przewiązała rower, a dodatkowo dokupiłem cały zestaw oświetlenia, licznik mierzący podstawowe parametry jazdy oraz dzwonek, dzięki któremu córka mogła ostrzegać innych, że nadjeżdża.

Kiedy nadszedł długo oczekiwany przez córkę dzień urodzin zupełnie nie spodziewała się tego, co dostanie na prezent. Wydawało jej się, że głównym prezentem jest wyjście do ZOO, podczas którego mogła osobiście nakarmić pingwiny. Podczas pobytu w ZOO nasz sąsiad miał za zadanie przenieść rower z garażu do pokoju córki. Kiedy wróciliśmy i nasza mała jubilatka weszła do swojego pokoju pół bloku usłyszało jej okrzyk radości czym utwierdziła mnie w przekonaniu, że kupiłem rower, który wyraźnie przypadł jej do gustu.