Szukanie siodła dla młodzieży od Daw Magu

Moi rodzice mają na gospodarstwie konie. Nawet na nich nie jeżdżą. Należały kiedyś one do ich sąsiada, który zmarł i przed śmiercią poprosił ich, żeby się nimi zajęli. Mieli oni dużo do czynienia z dużymi zwierzętami, więc zgodzili się. Ostatnio pomyślałem, że warto byłoby je jednak wykorzystać i przyzwyczaić do jazdy konnej. Sam długo jeździłem konno i chciałbym żeby moje dzieci też się do tego przekonały. Zaproponowałem mojej młodzieży takie spędzanie wolnego czasu i zgodzili się.

Młodzieżowe siodła od Daw Magu

daw mag - siodło dla młodzieżyCieszę się, że zarówno córka, jak i syn się na to zgodzili, bo już byłem poirytowany tym ich ciągłym siedzeniem w telefonach lub na komputerze. Chciałem żeby zaczerpnęli trochę innej aktywności, żeby mieli kontakt z naturą i zwierzętami. Aklimatyzacja z końmi okazała się pójść sprawnie i zobaczyłem w nich zalążki rodzącej się ciekawości. Przyszedł więc czas na to, by zacząć rozglądać się za akcesoriami potrzebnymi do jazdy. Ja byłem przyzwyczajony do jazdy na oklep i nie potrzebowałem siodła, jednak dla kogoś, kto tego nigdy nie robił, byłoby to niemożliwe. Kojarzyłem kilka producentów, do których warto było się zgłosić, ale żeby się upewnić, to poszedłem prosić o poradę znajomych, którzy na koniach skupiali więcej uwagi niż ja i mieli stadniny. Utwierdzili mnie w przekonaniu, żebym poszukał firmy Daw Mag – siodło dla młodzieży od nich było właśnie tym, czego moje dzieciaki potrzebowały. I córka i syn mogli sami wybrać sobie siodło pod ich wymagania i upodobania. Dzieci doceniają możliwość podejmowania własnego wyboru, więc chciałem im to zapewnić, licząc, że jeszcze bardziej wkręcą się w tę całą jazdę konną. Siodła zostały wybrane, dodatkowo powybieraliśmy jakieś pasujące toczki i inne akcesoria, które miały ułatwić jazdę i mogliśmy zacząć zabierać się do roboty. Oczywiście przed tym, jak pozwoliłem dzieciom wejść na konia, to sam długo z tymi zwierzętami się zapoznawałem. Sprawdzałem jak reagują, które są spokojniejsze, które bardziej skore do wybryków. Wszystko po to, by cała przygoda z końmi była dla nich jak najlepszym doświadczeniem.

Początki były długie i żmudne, ale żadne z moich dzieci się nie poddało i robiło wszystko, żeby mi dorównać. Widzę zmiany, jakie w nich zachodzą w trakcie jazdy i sam fakt, że same namawiają mnie do wyjazdu do dziadków na konie powoduje, że jestem z nich dumny i niesamowicie szczęśliwy, że zaraziłem je swoimi zainteresowaniami. Teraz już nawet możemy sobie pozwolić na króciutkie spacerki konne poza gospodarstwo.